Czy mieszkania na wynajem przestały być pewniakiem?

Czy mieszkania na wynajem przestały być pewniakiem?

Analizując dostępne dane jak ceny mieszkań czy wynajmu, otrzymujemy dość szokujące wyliczenia, z których wynika że zwrot z inwestycji na wynajem może trwać przy obecnych realiach rynkowych nawet 35-40 lat! Jeśli weźmiemy dodatkowo pod uwagę scenariusz zakończenia konfliktu na Ukrainie i powrotu Ukraińców do siebie to pojawia się nam częściowa ale pochmurna odpowiedź na pytanie, dlaczego mieszkania na wynajem przestały być pewniakiem.

Sprawdź, czy Twoja inwestycja jest jeszcze bezpieczna i jakie są alternatywy.

Przez ostatnią dekadę hasło „kup mieszkanie na wynajem” było mantrą polskich inwestorów. To miał być bezpieczny port, twarda waluta, pasywny dochód i spokojna emerytura. Deweloperzy sprzedawali marzenia, a rynek wynajmu rósł w siłę. Ale co jeśli ten „pewniak” właśnie przestał nim być? Co jeśli stoimy na krawędzi fundamentalnej zmiany, która zamiast spokojnej renty, może przynieść puste mieszkania i dekady czekania na zwrot kapitału?

Artykuł ten nie jest jedynie pesymistyczną prognozą. To alarm oparty na twardych danych i realnych wyliczeniach, które każdy, kto myśli o inwestycji w nieruchomości, powinien poznać. Postawimy kluczowe pytania: Czy ceny mieszkań oderwały się od realiów wynajmu? Jak konflikt za wschodnią granicą wpłynął na rynek i co się stanie, gdy się skończy? I najważniejsze: czy stać Cię na inwestycję, która może zwrócić się dopiero za 35-40 lat?

Cena zakupu vs. przychód z mieszkania na wynajem

Podstawą każdej zdrowej inwestycji jest relacja ceny zakupu do generowanego przychodu. W polskich metropoliach ten fundament właśnie pękł.

Weźmy za przykład Kraków. Średnia cena mieszkania 50m² w dobrej lokalizacji to dziś około 750.000 zł. Aby je wynająć, możemy liczyć na ok. 3.500 – 4.000 zł miesięcznie (brutto). Przyjmijmy optymistyczny wariant: zakup 750.000 zł i przychód 3.500 zł/mc (42.000 zł/rok).

Proste wyliczenie zwrotu z inwestycji (bez kosztów): 750.000 zł / 42.000 zł/rok = około 17,8 roku. Brzmi nieźle? To niestety iluzja. To wyliczenie jest kompletnie nierealne, bo pomija wszystkie koszty, które zjadają zysk.

Realna (pesymistyczna) analiza:

  • Cena zakupu: 750.000
  • Przychód roczny (najem): 42.000 zł (3.500 zł x 12)

Koszty roczne mieszkania na wynajem:

  • Podatek od nieruchomości: ok. 600
  • Fundusz remontowy (1-2% wartości mieszkania rocznie): przyjmijmy skromne 6.500 zł/rok
  • Ubezpieczenie: ok. 1.000
  • Ewentualne opłaty za zarządzanie (jeśli nie robisz tego sam): 2.400 zł/rok (200 zł/mc)
  • okresy pustostanu (vacancy rate) – przyjmijmy ostrożnie 1 miesiąc): strata 3.500 zł/rok
  • Podatek PIT (łącznie z liniowym 19%): ok. 6.000
  • Nieprzewidziane naprawy (lekkie odświeżenie, awarie, wymiana AGD): ok. 2.000 zł/rok
    Łączne szacunkowe koszty roczne: ok. 22.000

Roczny zysk netto: 42 000 zł – 22.000 zł = 20.000

Realny czas zwrotu inwestycji: 750 000 zł / 20.000 zł/rok = ok. 37,5 roku

Przybliżony zwrot z mieszkania na wynajem wynosi około 37,5 roku. To nie jest inwestycja. To jest zobowiązanie na połowę życia. A to wyliczenie nie uwzględnia kosztów remontu, umeblowania, czy kredytu! Gdy dodamy koszty odsetek, okres zwrotu może spokojnie sięgnąć 40 lat i więcej. Czy na pewno o takim „pewniaku” marzyłeś?

Czarny łabędź nad Wisłą: wojna, migracja i krótkowzroczna euforia

Rynek wynajmu w Polsce w latach 2022-2023 został zdominowany przez jeden, potężny czynnik: masowy napływ uchodźców z Ukrainy. Szacuje się, że do Polski przyjechało ponad miliona osób, głównie kobiet z dziećmi, które desperacko potrzebowały dachu nad głową. Popyt skoczył gwałtownie do góry, a wraz z nim – ceny wynajmu.

Dlaczego mieszkania na wynajem przestały być pewniakiem?

Wielu inwestorów uznało to za nową, stałą normę. Kupowali mieszkania na kredyt, licząc na wysokie, „wojenne” stawki czynszu. Postawili wszystko na jeden, niestabilny czynnik. To był błąd.

Co się stanie, gdy konflikt się zakończy?

Scenariusz jest bardziej niż prawdopodobny: stabilizacja sytuacji na Ukrainie uruchomi proces powrotu. Ludzie będą chcieli wrócić do swoich domów, odbudowywać swoje życie we własnym kraju. Exodus nawet połowy obecnych migrantów będzie miał druzgocący wpływ na rynek najmu.

Tysiące mieszkań w blokach w dużych miastach mogą nagle stać pustych. Podaż gwałtownie wzrośnie, a popyt spadnie. To nieuchronnie może doprowadzić do wojny cenowej między wynajmującymi. Aby przyciągnąć lokatora, będziemy musieli obniżyć czynsz nawet o 30-40%. Wróćmy do naszego przykładu: zysk netto nie 20.000 zł, a może 15.000 zł rocznie. Wtedy czas zwrotu inwestycji wydłuża się do… 50 lat. Tak nierentowna inwestycja przestaje być opłacalna w ogóle.

Czy inne burzowe chmury zbierające się na horyzoncie?

Migracja to nie jedyny problem. Na inwestorów czyha kilka innych, poważnych zagrożeń:

  • Spowolnienie gospodarcze i rosnące bezrobocie: w obliczu niepewnej sytuacji globalnej firmy mogą zacząć zwalniać. Bezrobotni lub obawiający się o pracę ludzie nie będą mogli pozwolić sobie na wysokie czynsze, a co dopiero mówić o ich podwyżkach. To dodatkowo osłabi popyt.
  • Programy mieszkaniowe rządu (Mieszkanie bez Wkładu Własnego, Najem Mieszkaniowy): Rząd, chcąc walczyć z problemem dostępności mieszkań, inwestuje w programy dla nabywców i najem instytucjonalny. To oznacza, że Twoja konkurencja nie będzie tylko sąsiadem z drugiego piętra, ale wielkimi funduszami oferującymi profesjonalny, bezpieczny najem.
  • Przegrzanie rynku i rekordowe ceny: ceny mieszkań osiągnęły absurdalnie wysoki poziom, oderwany nie tylko od wynagrodzeń, ale i od potencjału przychodowego z najmu. Każda bańka kiedyś pęka, a korekta cen może oznaczać, że nagle Twoja inwestycja będzie warta znacznie mniej niż za nią zapłaciłeś.
  • Zmiana pokoleniowa i trendy: młodzi ludzie coraz częściej wybierają elastyczność. Wolą wynajmować tańsze pokoje w mieszkaniach współdzielonych lub przenosić się do mniejszych, tańszych miast, które rozwijają się dynamicznie dzięki pracy zdalnej. Popyt na drogie, samodzielne M2 w centrum Warszawy może systematycznie maleć. Być może przyszłością jest inwestycja w nieruchomości w mniejszych miastach, gdzie wskaźniki zwrotu są atrakcyjniejsze.

Co robić? Czyli pomysłowe (czasem kontrowersyjne) wyjścia z sytuacji

Jeśli już jesteś inwestorem, nie panikuj. Jeśli dopiero myślisz o wejściu na rynek – zastanów się głęboko. Oto kilka rozwiązań:

  • Sprzedaj i zainwestuj w coś innego: to może być dobry moment na realizację zysków, jeśli kupiłeś dawno temu. Kapitał można zawsze ulokować w czymś innym.
  • Czekaj i oszczędzaj: jeśli nie masz kapitału na zakup bez kredytu, może lepiej przeczekać tę gorączkę? Nagromadzone oszczędności i ewentualna korekta cen za jakiś czas może dać Ci znacznie lepszą pozycję startową.

To już chyba koniec „ery pewniaka”

Era, w której każde mieszkanie kupione w dowolnym momencie i miejscu było gwarantem zysku, dobiega końca. Inwestycja w najem wchodzi w okres ekstremalnej profesjonalizacji, dużych funduszy i wysokiego ryzyka. Dlaczego mieszkania na wynajem przestały być pewniakiem? Bo oderwała się cena zakupu od przychodu, bo straciliśmy zdrowy rozsądek, a fundamenty rynku zbudowaliśmy na niestabilnych, geopolitycznych piaskach.

Decyzja należy do Ciebie. Czy stać Cię na inwestycję, której zwrot może nadejść na emeryturze Twoich dzieci? Czy może lepiej poszukać innych dróg do pomnożenia kapitału? Jedno jest pewne – ślepa wiara w „pewniak” może być najdroższym błędem Twojego życia.

#mieszkanianawynajem #nieruchomości #wynajem #inwestycje #inwestycjawmieszkanie #rynekmieszkań #finanse #ekonomia #bańkamieszkaniowa #kredythipotekarny #deweloperzy #wynajemmieszkania #pasywnydochód

Sprawdź jak możemy Ci pomóc

Wypełnij formularz lub zadzwoń

Przejdź do formularza+48 737 538 737

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *